Artystyczna wizja czerwonawego, pokrytego kraterami obiektu transneptunowego na tle czarnego, usianego gwiazdami kosmosu.

Planetozymale za Neptunem pamiętają własne narodziny

Kosmiczny duet Hubble–Webb odkrywa planetozymale, które pamiętają własne narodziny

Po raz pierwszy astronomowie połączyli możliwości Kosmicznych Teleskopów Hubble’a i Jamesa Webba, by jednocześnie obserwować ten sam fragment nieba daleko za orbitą Neptuna. Wynik przerósł oczekiwania: maleńkie obiekty transneptunowe (TNO), ponad sto milionów razy słabsze od granicy widoczności gołym okiem, wciąż noszą niemal nienaruszoną metrykę urodzenia sprzed 4,5 miliarda lat. Odkrycie może zmienić nasze wyobrażenie o tym, jak z pyłu i drobnych ziaren powstawały pierwsze budulce planet.

Wizja artystyczna obiektu transneptunowego – małego, lodowego ciała krążącego poza orbitą Neptuna. Takie obiekty są tak małe, że nawet dla Hubble’a i Webba pozostają jedynie punktami światła. Źródło: NASA, ESA, Leah Hustak (STScI)

Czym są planetozymale zza Neptuna

Obiekty transneptunowe to niewielkie, lodowe ciała krążące poza orbitą Neptuna, w tym w Pasie Kuipera. Stanowią one najlepsze dostępne okno na wczesny etap formowania planet — moment, w którym dysk pyłu i drobnych ziaren wokół młodego Słońca zaczął się sklejać w tak zwane planetozymale, czyli ciała wielkości miast, będące solidnymi cegiełkami przyszłych planet. W wewnętrznych rejonach Układu Słonecznego planetozymale zderzały się i łączyły, aż powstały pełnowymiarowe światy. Poza Neptunem ten drugi etap nigdy nie nastąpił, więc pozostała tam zamrożona w czasie populacja pierwotnych budulców.

Precyzyjny tandem dwóch teleskopów

W dwóch uzupełniających się artykułach opublikowanych we wtorek (8 września) w czasopiśmie The Astronomical Journal zespoły przeanalizowały barwę, skład i rozkład rozmiarów 27 nowo odkrytych, wyjątkowo słabych TNO. To najgłębszy jak dotąd przegląd tej populacji. Badaniami kierowali doktoranci: Anastasia Morgan z Northern Arizona University w Flagstaff (praca o barwie i składzie) oraz Marielle Eduardo z University of Victoria w Kanadzie, działająca pod opieką National Research Council of Canada (praca o rozkładzie rozmiarów). Współautorem pierwszego artykułu jest David Trilling z Northern Arizona University.

Kluczem do sukcesu było jednoczesne obserwowanie tego samego fragmentu nieba przez oba teleskopy — Hubble rejestrował światło widzialne, a Webb promieniowanie podczerwone. Barwy obiektów działają jak odcisk palca zdradzający skład ich powierzchni, dlatego połączenie obu zakresów dostarczyło znacznie więcej informacji niż którykolwiek z instrumentów użyty osobno.

Dwie populacje, dwie historie migracji

Naukowcy przyjrzeli się dwóm dynamicznie odmiennym grupom TNO. Pierwsza to obiekty zimne — wciąż poruszające się po niemal kołowych, pierwotnych orbitach w płaszczyźnie Układu Słonecznego. Druga to obiekty gorące, które uformowały się bliżej Słońca, między obecnymi orbitami Urana i Neptuna, a następnie zostały wypchnięte daleko na zewnątrz podczas wczesnej migracji planet olbrzymów. Dziś krążą po mocno wydłużonych, silnie nachylonych orbitach.

Zaskakujące wyniki: mniej obiektów, te same barwy

Przed tymi obserwacjami astronomowie spodziewali się, że małe TNO z obu populacji przeszły przez wiele zderzeń, które powinny były zmienić ich powierzchnie w porównaniu z większymi odpowiednikami. Dane pokazały coś zupełnie innego — małe ciała wyglądają niemal identycznie jak duże. Sugeruje to, że zderzenia nie zmieniają istotnie powierzchni tych obiektów, być może dlatego, że zdarzają się rzadziej, niż sądzono, albo dlatego, że TNO w jakiś sposób zachowują swój pierwotny skład mimo kolizji.

„Można sobie wyobrazić scenariusz, w którym rozbijanie i fragmentacja zmieniałyby skład powierzchni, a wtedy małe TNO miałyby inną barwę niż ich więksi krewni. Dlatego to fascynujące, że najmniejsze obiekty w jakiś sposób «pamiętają» i zachowują historię swojego powstania” — powiedziała Anastasia Morgan. Jak dodał David Trilling, dynamicznie gorące TNO zachowują sygnaturę miejsca, w którym się urodziły, mimo że od tamtej pory ich orbity zostały mocno zmienione.

Dane z Webba pozwoliły też policzyć obiekty poszczególnych rozmiarów. Okazało się, że rozkłady wielkości obu populacji są zaskakująco podobne — mimo że uformowały się w zupełnie różnych rejonach młodego dysku protoplanetarnego. To bardzo interesujące, że proces powstawania planetozymali prowadzi do tego samego rozkładu rozmiarów zarówno w populacji zimnej, jak i gorącej. Proces ten wydaje się niewrażliwy na warunki panujące w dysku — zauważyła Marielle Eduardo.

Badacze znaleźli też mniej najmniejszych ciał, niż przewidywały niektóre modele formowania planet. Webb wykrył 27 nowych, wyjątkowo słabych TNO — jeden z nich jest tak nikły, jakby z Ziemi dostrzec rój świetlików na Księżycu. Najmniejszy z odkrytych obiektów ma średnicę zaledwie około 5 kilometrów, czyli jest około pięciokrotnie mniejszy od granicy wykrywalności najczulszych naziemnych teleskopów.

Dlaczego to ważne

Odkrycie wzmacnia obraz Pasa Kuipera jako naturalnego archiwum wczesnej historii Układu Słonecznego — rejonu, w którym zamarł proces budowy planet, zanim planetozymale zdążyły połączyć się w większe światy. Zrozumienie, jak jednolity i mało zależny od lokalnych warunków był proces ich powstawania, przybliża naukowców do odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób z pyłu i drobnych ziaren uformowały się pierwsze stałe budulce planet, w tym Ziemi.


Źródła

Główne:

Kontekstowe:

Opracowanie: Agnieszka Nowak

Przewijanie do góry