Przełomowy moment po ośmiu latach podróży
Dziś, 3 września 2026 roku, Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) przeprowadziła kluczową operację w ramach misji BepiColombo: oddzielenie Modułu Transferu Merkurego (MTM) od dwóch orbiterów naukowych.
To pierwszy z serii manewrów, które mają doprowadzić europejsko‑japońską sondę na orbitę wokół Merkurego – najmniejszej i najgorętszej planety Układu Słonecznego.

Przez osiem lat lotu do Merkurego Moduł Transferu Merkurego (MTM) dostarczał energię i zapewniał napęd elektryczny całemu połączonemu zespołowi BepiColombo. W jego skład wchodziły dwa orbitery naukowe: europejski Mercury Planetary Orbiter (MPO) oraz japoński Mercury Magnetospheric Orbiter, znany jako Mio, a także osłona chroniąca Mio przed silnym promieniowaniem Słońca.
Po oddzieleniu MTM ku Merkuremu leci już zestaw MPO–Mio wraz z osłoną. W kolejnych tygodniach wykona on serię precyzyjnych manewrów, które mają doprowadzić do wejścia na orbitę wokół planety.
Dlaczego to takie ważne?
BepiColombo to pierwsza europejska misja, której celem jest szczegółowe zbadanie Merkurego z orbity.
Przez większość czasu podróży trzy elementy sondy – MTM, MPO i Mio – były połączone w jeden długi stos, co ograniczało możliwości wykorzystania niektórych instrumentów naukowych.
Oddzielenie MTM oznacza początek tzw. fazy przybycia (Mercury Arrival Phase), czyli półrocznego okresu intensywnych manewrów, które mają umieścić oba orbitery na właściwych orbitach wokół planety.
Co się dzieje teraz, a co będzie dalej?
3 września o 14:00 CEST nastąpiło fizyczne odłączenie MTM od reszty sondy; potwierdzenie tego zdarzenia spodziewano się około godziny 15:53 CEST, po odebraniu sygnału z odległości dziesiątek milionów kilometrów.
W listopadzie 2026 roku sonda wykorzysta silniki chemiczne i precyzyjnie zaplanowaną trajektorię, która pozwoli jej łagodnie dać się przechwycić grawitacji Merkurego. Ten sposób wejścia na orbitę, nazywany przechwyceniem na granicy słabej stabilności, jest bardziej elastyczny i odporny na problemy niż tradycyjny pojedynczy, silny manewr hamujący.
Kiedy zacznie się prawdziwa nauka?
Choć niektóre instrumenty BepiColombo działały już podczas przelotów obok Merkurego, pełna faza naukowa rozpocznie się dopiero w kwietniu 2027 roku.
Wtedy oba orbitery będą już na docelowych orbitach i będą mogły korzystać ze wszystkich swoich detektorów bez ograniczeń wynikających z konfiguracji stosowanej.
Nominalna misja naukowa ma trwać jeden ziemski rok (co odpowiada czterem latom merkuriańskim), z możliwością przedłużenia o kolejne 1,5 roku, jeśli stan techniczny sondy na to pozwoli.
Czego spodziewamy się od BepiColombo?
Merkury jest wyjątkowo trudnym celem: leży bardzo blisko Słońca, co oznacza ekstremalne temperatury, silne promieniowanie i skomplikowane warunki orbitalne.
Jednocześnie jest kluczowy dla zrozumienia, jak powstawały i ewoluowały planety skaliste w Układzie Słonecznym, w tym Ziemia.
BepiColombo ma zbadać m.in. skład chemiczny powierzchni, strukturę wnętrza, pole magnetyczne, magnetosferę oraz otoczenie plazmowe planety, dostarczając danych, których nie były w stanie zebrać wcześniejsze sondy.
Źródła
Główne źródło:
Źródła kontekstowe:
- ESA: Latest updates: BepiColombo’s arrival at Mercury,
- ESA: End of the blue glow: BepiColombo turns off solar electric propulsion for Mercury arrival,
- ESA: BepiColombo overview / factsheet,
- ESA: BepiColombo – Science & Exploration,
- ESA: BepiColombo’s best images yet highlight fourth Mercury flyby
Opracowanie: Agnieszka Nowak

