Zdjęcie z Hubble'a przedstawiające gromadę kulistą Omega Centauri, która wygląda jak bardzo gęste pole gwiazd. Niektóre wydają się nieco większe i jaśniejsze od innych, a większość gwiazd ma barwę niebieską, pomarańczową i żółtą. Są one rozproszone w większości równomiernie, niczym ziarenka piasku. W kierunku środka stopniowo się zbliżają, tworząc jaśniejszy obszar w jądrze gromady kulistej. W pobliżu środka znajduje się mała, czerwona, kwadratowa ramka. Łączy się ona z kwadratowym wypustem w prawym górnym rogu, który pokazuje zarys obszaru bardziej szczegółowo. Wśród niebieskich i pomarańczowych gwiazd znajduje się mała, niebiesko-biała kropka, zaznaczona małym, czerwonym kółkiem.

Hubble tropi brakujące czarne dziury w Omega Centauri

Zagadka czarnych dziur w Omega Centauri

Masywna gromada kulista Omega Centauri od lat intryguje astronomów – zawiera około 10 milionów grawitacyjnie związanych gwiazd, a modele przewidują, że powinny tam być tysiące czarnych dziur po wybuchach supernowych.
Dotąd znajdowano jedynie przesłanki istnienia pojedynczej czarnej dziury o masie pośredniej w centrum gromady, ale populacja mniejszych, zwykłych gwiazdowych czarnych dziur pozostawała niewidoczna.
Nowa analiza archiwalnych danych Teleskopu Hubble’a, wsparta dodatkowymi obserwacjami z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, pozwoliła wreszcie wskazać pierwszą taką czarną dziurę w Omega Centauri.

Gromada kulista Omega Centauri. Źródło: ESA/Hubble i NASA, M. Häberle (MPIA)

Gromada kulista pod lupą

Gromady kuliste to zwarte roje gwiazd krążących wokół galaktyk, liczące od setek tysięcy do milionów słońc, zwykle bardzo starych – Omega Centauri szacuje się na około 12 miliardów lat.
W tak gęstym środowisku wiele gwiazd kończy życie jako masywne obiekty zwarte: białe karły, gwiazdy neutronowe i czarne dziury, które teoretycznie powinny licznie zasiedlać wnętrze gromady.
Modele sugerują, że w Omega Centauri powinno istnieć około 10 tysięcy gwiazdowych czarnych dziur, ale próby ich wykrycia poprzez emisję radiową czy promieniowanie rentgenowskie nie przyniosły dotąd przekonujących rezultatów.

Astrometria – nowe oko Hubble’a i Webba

Zespół kierowany przez Matthew Whitakera z Uniwersytetu Utah zastosował inne podejście: astrometrię, czyli bardzo precyzyjne mierzenie położeń i ruchów gwiazd na niebie w czasie.
Analizując ponad 20 lat archiwalnych zdjęć Hubble’a z lat 2002–2023 oraz uzupełniając je świeżymi obserwacjami w podczerwieni z teleskopu Webb, badacze śledzili drobne drgania jednej z gwiazd w gromadzie.
Okazało się, że gwiazda ta krąży wokół niewidocznego, bardzo masywnego towarzysza – obiektu o masie 4,46 masy Słońca, zbyt dużej jak na gwiazdę neutronową, co jednoznacznie wskazuje na czarną dziurę.

oMEGACat BH-2 – dyskretna czarna dziura

Nowo zidentyfikowany układ nazwano oMEGACat BH-2: tworzy go gwiazda ciągu głównego o masie około 0,78 masy Słońca oraz niewidoczna czarna dziura.
Orbitalny taniec tej pary jest wyjątkowo powolny – pełne okrążenie trwa aż 94 lata, co czyni ten układ najdłużej okresową znaną dziś parą czarna dziura–gwiazda.
Co więcej, masa czarnej dziury okazała się niższa, niż przewidywano dla tak ubogiego w metale środowiska jak Omega Centauri, co stawia nowe pytania o to, jak powstają czarne dziury w starych gromadach.

Skąd się wziął ten układ?

Tak długi okres orbitalny sugeruje, że gwiazda i czarna dziura nie urodziły się razem, lecz dobrały się później w wyniku dynamicznych oddziaływań w gęstym wnętrzu gromady.
Symulacje wskazują, że tak luźno związany układ w Omega Centauri przetrwa mniej niż miliard lat, zanim zostanie rozerwany przez bliskie spotkania z innymi gwiazdami – to dużo krócej niż wiek samej gromady.
Odkrycie oMEGACat BH-2 pokazuje, że w gromadach kulistych czarne dziury mogą tworzyć i tracić towarzyszy gwiazdowych wielokrotnie, co ma istotne konsekwencje dla modeli ich ewolucji.

Dlaczego to ważne dla fal grawitacyjnych?

Zrozumienie liczby i rozmieszczenia czarnych dziur w gromadach kulistych jest kluczowe, bo to właśnie takie środowiska uważa się za fabryki ściśle związanych układów podwójnych czarnych dziur, które później łączą się, emitując fale grawitacyjne.
Dane z Omega Centauri pomogą lepiej kalibrować modele powstawania czarnych dziur i ich par w gęstych skupiskach gwiazd, co ułatwi interpretację sygnałów rejestrowanych przez detektory fal grawitacyjnych, takie jak LIGO czy Virgo.
Autorzy pracy podkreślają, że oMEGACat BH-2 to dopiero początek – ta sama metodyka astrometryczna powinna pozwolić na odkrycie kolejnych gwiazdowych czarnych dziur ukrytych w Omega Centauri i innych gromadach.

Co dalej?

Zespół kontynuuje przegląd ogromnego archiwum Hubble’a, a równoległe obserwacje z Webba w podczerwieni zwiększają precyzję pomiarów ruchów gwiazd nawet na poziomie ułamka piksela detektora.
Każda kolejna wykryta czarna dziura w Omega Centauri pozwoli zawęzić rozkład ich mas i liczebność, co przełoży się na dokładniejsze prognozy tego, jak często takie obiekty powinny łączyć się i wysyłać fale grawitacyjne w kosmos.
Odkrycie oMEGACat BH-2 pokazuje też ogromną wartość drugiego życia danych archiwalnych – bez cierpliwego przeglądu wieloletnich obserwacji ten dyskretny, niewidoczny obiekt pozostałby niezauważony.


Źródła

Główne źródło:

Źródła kontekstowe:


Opracowanie: Agnieszka Nowak

Przewijanie do góry