Obraz rozgwieżdżonego nieba z Obserwatorium im. Very C. Rubin

Obserwatorium im. Very Rubin rusza z kosmicznym filmem Wszechświata

Obserwatorium im. Very Rubin zaczyna kręcić największy film o kosmosie

Nowy rozdział w astronomii

29 czerwca 2026 r. NSF–DOE Obserwatorium im. Very C. Rubin oficjalnie rozpoczęło 10‑letni przegląd nieba Legacy Survey of Space and Time (LSST), określany przez zespół jako największy kosmiczny film w historii.
Z górskiego szczytu Cerro Pachón w Chile teleskop będzie co kilka nocy skanował całe południowe niebo, tworząc ultraszeroką, ultrawysokiej rozdzielczości kronikę zmian w kosmosie.
To moment zwieńczenia ponad dwóch dekad prac projektowych, budowy i testów, w które zaangażowane były tysiące osób na całym świecie. W tym międzynarodowym wysiłku mają też swój udział polscy naukowcy: w projekcie LSST uczestniczy konsorcjum ośmiu instytucji pod przewodnictwem Narodowego Centrum Badań Jądrowych, a w globalnym zespole bierze udział około 70 badaczy z Polski.

To 1,7-gigapikselowe zdjęcie pola gwiazd w gwiazdozbiorze Wilka ukazuje bezprecedensowy widok Wszechświata, jaki oferuje nam Obserwatorium Very C. Rubin. Obserwatorium łączy szeroki widok nieba z możliwością wykrywania niezwykle słabych obiektów. Dzięki temu może ujawnić szczegóły kosmosu w ogromnym zakresie skal, od odległych galaktyk, przez pojedyncze gwiazdy, aż po delikatne obłoki pyłu rozsiane po całej naszej Galaktyce. Słabe, świecące chmury rozsiane na tym zdjęciu to galaktyczne cirrusy: obłoki gazu i pyłu międzygwiazdowego widoczne na pierwszym planie Drogi Mlecznej. Zdolność Rubina do uchwycenia takich scen z niezrównaną szczegółowością otworzy nowe perspektywy na strukturę naszej galaktyki i Wszechświata poza nią. Źródło: Obserwatorium Very C. Rubin NSF–DOE/NOIRLab/SLAC/AURA

Obserwatorium im. Very Rubin jest wspólnym projektem amerykańskiej Narodowej Fundacji Nauki (NSF) i Departamentu Energii, a operacyjnie prowadzi je NOIRLab i SLAC National Accelerator Laboratory.
Obserwatorium nosi imię Very Rubin, astronomki, której pomiary ruchu gwiazd w galaktykach dostarczyły jednych z najważniejszych dowodów na istnienie ciemnej materii.

Jak działa kosmiczny plan filmowy

LSST to szerokokątny przegląd, w ramach którego Obserwatorium co noc wykona setki obrazów nieba przez dziesięć lat.
8,4‑metrowy teleskop Simonyi Survey Telescope i 3,2‑gigapikselowa kamera – największy cyfrowy aparat na świecie – tworzą co około 40 sekund nowe, bardzo szczegółowe zdjęcie.
Każdej nocy system generuje około 10 terabajtów danych, a po zakończeniu przeglądu powstanie zbiór rzędu 30 petabajtów – miliardy obiektów i biliony pojedynczych pomiarów.

Każda część nieba zostanie odwiedzona około 800 razy w ciągu dekady, co pozwoli śledzić zarówno powolne zmiany, jak i gwałtowne rozbłyski.
Z każdej nocy Obserwatorium może wysyłać nawet 7 milionów alertów – automatycznych zgłoszeń o obiektach, które zmieniły jasność lub położenie; trafiają one do specjalnych brokerów, które klasyfikują zdarzenia i rozsyłają je społeczności astronomów.

Co naukowcy chcą zobaczyć

Projekt LSST od początku został zaprojektowany wokół czterech głównych celów naukowych: badania natury ciemnej materii i ciemnej energii, inwentaryzacji obiektów Układu Słonecznego, mapowania Drogi Mlecznej oraz eksploracji zmiennego niebazjawisk przejściowych i ruchomych.
Dla kosmologów kluczowe będą precyzyjne statystyki soczewkowania grawitacyjnego, ewolucji gromad galaktyk i wielkoskalowej struktury kosmosu, oparte na niespotykanej wcześniej liczbie obiektów i pomiarów.

Obserwatorium im. Very Rubin już w fazie wstępnych obserwacji pokazał swój potencjał jako maszyna do odkrywania Układu Słonecznego: w ciągu zaledwie półtora miesiąca znaleziono ponad 11 000 nowych planetoid, w tym 33 obiekty bliskie Ziemi i 380 obiektów transneptunowych.
Przegląd będzie też kluczowy dla astronomii wieloprzekaźnikowej: szybkie i kolorowe obserwacje supernowych, zderzeń gwiazd neutronowych czy aktywnych jąder galaktyk pozwolą uruchamiać natychmiastowe kampanie follow‑up na innych teleskopach i detektorach fal grawitacyjnych.

Dlaczego LSST jest rewolucją

Skala danych LSST sprawia, że większość naukowców nigdy nie zobaczy samego teleskopu – zamiast tego będą pracować z danymi przez internetową Rubin Science Platform, bez konieczności posiadania własnych superkomputerów.
To radykalnie demokratyzuje dostęp do wielkich obserwacji kosmologicznych: student z laptopem może analizować te same katalogi gromad galaktyk czy soczewkowanych kwazarów, co zespoły w dużych ośrodkach badawczych.

Badacze podkreślają, że LSST zmieni sposób, w jaki uprawia się astronomię: zamiast pojedynczych zdjęć nieba będziemy pracować z pełnometrażową, 10‑letnią kroniką, w której każdy piksel ma historię w czasie.
W tej kronice kryją się odpowiedzi na pytania o przyspieszoną ekspansję Wszechświata związaną z ciemną energią, rozkład ciemnej materii w gromadach galaktyk, a także niezliczone niespodzianki – zjawiska, których dziś jeszcze nie potrafimy sobie wyobrazić.


Źródła

Główne źródło:

Źródła kontekstowe:


Opracowanie: Agnieszka Nowak

Przewijanie do góry