Czterech techników w białych strojach ochronnych i czepkach pracuje przy satelicie LINK w hali integracyjnej. Urządzenie stoi na metalowej platformie z kółkami, jego wnętrze z elektroniką i panelami słonecznymi jest odsłonięte. Pracownicy mocują boczną osłonę satelity.

Robotyczna misja ratunkowa: NASA podnosi orbitę teleskopu Swift

Robotyczna misja ratunkowa: NASA podnosi orbitę teleskopu Swift

NASA przygotowuje nietypową misję – zamiast żegnać się z wysłużonym teleskopem Swift, spróbuje go… złapać i podnieść na wyższą orbitę przy pomocy komercyjnego statku serwisowego LINK, wynoszonego rakietą Pegasus XL spod skrzydeł samolotu.

Technicy w strojach ochronnych podczas prac przy satelicie LINK w hali integracyjnej. Statek kosmiczny, widoczny z odsłoniętymi panelami słonecznymi i elektroniką pokładową, jest przygotowywany do umieszczenia w rakiecie Pegasus XL w ośrodku NASA Wallops Flight Facility na Wyspie Wallops w Wirginii. Źródło: NASA

Swift – kosmiczny dyspozytor gwałtownych zjawisk

Neil Gehrels Swift Observatory to satelita, który od 2004 roku śledzi jedne z najbardziej energetycznych zjawisk we Wszechświecie: rozbłyski gamma, wybuchy nowych i supernowych, aktywne jądra galaktyk czy emisję z gwiazd neutronowych.
Na pokładzie ma trzy teleskopy – sięgające od światła widzialnego i ultrafioletu, po promieniowanie rentgenowskie i gamma – co pozwala obserwować te same zdarzenia w wielu zakresach widma.

Swift działa jak kosmiczny dyspozytor: gdy wykryje nagłe rozbłyski na niebie, w ciągu sekund podaje ich współrzędne, uruchamiając łańcuch obserwacji przez inne teleskopy na orbicie i na Ziemi.
Dzięki tej funkcji pierwszego reagowania odegrał kluczową rolę m.in. w badaniach rozbłysków gamma, a ostatnio także w szybkim śledzeniu źródeł fal grawitacyjnych.

Orbita się obniża, nadciąga ratunek

Swift krąży po niskiej orbicie okołoziemskiej, gdzie satelity stale odczuwają opór bardzo rozrzedzonych warstw atmosfery.
Ten opór, zwykle niewielki, został w ostatnich latach znacząco wzmocniony przez wzmożoną aktywność słoneczną, co przyspieszyło obniżanie orbity 21‑letniego obserwatorium.

Swift nie ma własnego napędu, który mógłby kompensować to hamowanie, dlatego bez interwencji satelita w końcu wszedłby w gęstsze warstwy atmosfery i spłonął.
Zamiast pogodzić się z takim końcem, NASA potraktowała sytuację jako okazję do przetestowania nowej technologii serwisowania satelitów i przedłużenia życia cennego obserwatorium.

W 2025 roku agencja przyznała firmie Katalyst Space kontrakt na zaprojektowanie, zbudowanie, przetestowanie i wyniesienie statku serwisowego, który w mniej niż rok ma dotrzeć do Swift, przechwycić go i podnieść na wyższą orbitę.
Równolegle zespół operacyjny Swifta zmienił sposób orientacji satelity tak, by był bardziej opływowy i jak najdłużej utrzymał się powyżej około 300 km wysokości – tam, gdzie manewr podniesienia orbity ma największą szansę powodzenia.

LINK i Pegasus XL: serwisowanie z samolotu

Sercem misji ratunkowej jest LINK – niewielki, autonomiczny statek serwisowy zaprojektowany przez Katalyst Space specjalnie do spotkania z nieprzygotowanym wcześniej teleskopem.
LINK został dostarczony na poligon NASA Wallops w stanie Wirginia 5 czerwca 2026 roku, gdzie inżynierowie Northrop Grumman integrują go z rakietą Pegasus XL w hali integracyjnej ośrodka.

Pegasus XL to trójstopniowa rakieta startująca… z samolotu: najpierw podczepia się ją pod kadłub zmodyfikowanego L‑1011 „Stargazer”, który wznosi się na wysokość kilkunastu kilometrów nad Oceanem Spokojnym.
Dopiero tam rakieta jest uwalniana, zapala silnik i wynosi ładunek na orbitę, co w tym przypadku pozwoli umieścić LINK na orbicie zbliżonej do trajektorii Swifta.

Po dotarciu na orbitę docelową LINK spędzi kilka tygodni na precyzyjnych manewrach zbliżania się do teleskopu – tzw. operacjach rendezvous i proximity operations (RPO).
Gdy odległość będzie na tyle mała, by ocenić stan satelity, serwiser wykorzysta swoje ramiona robotyczne, by uchwycić Swifta, a następnie uruchomi własny napęd jonowy i stopniowo podniesie wspólną orbitę do wysokości zbliżonej do pierwotnej (około 600 km).

Dlaczego ta misja jest ważna

Z technicznego punktu widzenia misja Swift Boost jest demonstracją kluczowej umiejętności: autonomicznego przechwytywania i serwisowania satelity, który nie był projektowany z myślą o dokowaniu.
Jeśli wszystko się powiedzie, będzie to pierwsze w historii przechwycenie bezzałogowego satelity rządowego USA przez prywatny statek komercyjny – i to przy relatywnie niskim budżecie, rzędu 30 mln dolarów.

Z naukowego punktu widzenia stawką jest przedłużenie życia teleskopu, który nadal wypełnia niszę szybkiego reagowania w wysokich energiach i nie ma bezpośredniego następcy.
Dodatkowe lata pracy Swifta oznaczają więcej danych o rozbłyskach gamma, falach grawitacyjnych, wybuchach gwiazd i nagłych aktywnościach czarnych dziur, a także lepsze przygotowanie społeczności na przyszłe misje wielofalowe.

Długofalowo technologie rozwijane przy Swift Boost mogą stać się elementem gospodarki serwisowej na orbicie: od przedłużania życia drogich satelitów naukowych i komercyjnych, po aktywne ograniczanie śmieci kosmicznych.
NASA jasno komunikuje, że traktuje tę misję jako krok w stronę rutynowego serwisowania przyszłych obserwatoriów i infrastruktury kosmicznej, a nie jednorazowy eksperyment.


Źródła

Główne źródło:

Źródła kontekstowe:

Opracowanie: Agnieszka Nowak

Przewijanie do góry