Egzoplaneta krążąca wokół dwóch gwiazd

Dwa słońca na niebie — 27 nowych kandydatów na planety Tatooine

Dwa słońca na niebie. Nowa metoda ujawnia 27 kandydatów na planety krążące wokół par gwiazd

Wyobraź sobie zachód słońca, przy którym na horyzoncie gasną dwie gwiazdy jednocześnie — taki widok znamy z filmów science fiction, ale tego rodzaju światy naprawdę istnieją. Astronomowie z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii w Sydney odkryli 27 nowych kandydatów na planety okrążające gwiazdy podwójne, posługując się metodą, której dotąd nie stosowano na taką skalę. Wyniki opublikowane w Monthly Notices of the Royal Astronomical Society mogą radykalnie zmienić nasze szacunki dotyczące liczby planet w układach podwójnych.

Misja Keplera NASA odkryła świat, w którym dwa słońca zachodzą nad horyzontem zamiast jednego. Planeta, nazwana Kepler-16b, jest najbardziej „podobną do Tatooine” planetą, jaką kiedykolwiek odkryto w naszej galaktyce i jest przedstawiona na koncepcyjnym zdjęciu z dwiema gwiazdami. Tatooine to nazwa rodzinnej planety Luke’a Skywalkera w filmie science fiction „Gwiezdne Wojny”. Źródło: NASA/JPL-Caltech/R. Hurt

Planety z dwoma słońcami — rzadkość czy ukryty tłum?

Planety orbitujące jednocześnie wokół dwóch gwiazd — astronomowie nazywają je planetami okrążającymi układy podwójne (ang. circumbinary planets) — fascynują zarówno naukowców, jak i miłośników astronomii. Spośród ponad 6200 potwierdzonych egzoplanet zaledwie około 18 należy do tej kategorii. Skąd tak mała liczba? Być może dlatego, że dotychczasowe metody poszukiwań były w tym przypadku mocno ograniczone.

Najszerzej stosowana technika tranzytowa polega na wykrywaniu drobnych zaćmień — gdy planeta przechodzi przed tarczą gwiazdy i na chwilę ją przyćmiewa. Problem w tym, że w układach podwójnych orbity często są nachylone w stosunku do linii obserwacji, przez co planeta nigdy nie przesłania żadnej ze swoich gwiazd z perspektywy Ziemi. Efekt: wielka część potencjalnych planet Tatooine po prostu nam umyka.

Nowa metoda: zegary gwiazd zdradzają ukryte planety

Zespół pod kierownictwem doktorantki Margo Thornton zastosował zupełnie inne podejście — precesję apsydalną. To subtelny efekt grawitacyjny, który powoduje powolne obracanie się osi orbity jednej gwiazdy względem drugiej w układzie podwójnym. Gdy w pobliżu dwóch gwiazd krąży planeta, jej grawitacyjne oddziaływanie przyspiesza tę precesję ponad miarę wynikającą ze znanych źródeł — ogólnej teorii względności, sił pływowych i spłaszczenia gwiazd.

Mówiąc prościej: dwie gwiazdy zaćmiewają się nawzajem w regularnych odstępach czasu, a precesja apsydalna sprawia, że te odstępy nieznacznie się zmieniają. Jeśli zmiana jest zbyt duża, by wyjaśnić ją samą fizyką gwiazd, kandydatem na winowajcę staje się planet

Thornton i jej współpracownicy przeanalizowali dane fotometryczne satelity TESS dla 1590 zaćmieniowych układów podwójnych, zidentyfikowanych wcześniej przez misję Gaia. W 27 przypadkach nadmiarowa precesja apsydalna nie dała się wytłumaczyć innymi czynnikami — i to właśnie te układy trafiły na listę kandydatów na systemy z planetami.

Co kryją dane? Charakterystyka kandydatów

Wyniki pozostawiają pewien margines niepewności: ten sam sygnał precesji może być wywoływany przez planetę o niezbyt dużej masie na ciasnej orbicie (poniżej 1 j.a. od układu podwójnego) albo przez masywniejszy obiekt na szerszej orbicie kilku jednostek astronomicznych. Dopiero obserwacje metodą prędkości radialnych pozwolą rozróżnić te scenariusze i potwierdzić, które kandydatki są naprawdę planetami.

Wśród 27 kandydatów wyróżniono również 6 obiektów o wyraźnie większej masie minimalnej — być może nie planet, lecz brązowych karłów lub małych gwiazd towarzyszących. Naukowcy podkreślają jednak, że sam pilot był przeprowadzony na stosunkowo skromnej próbce.

Tysiące ukrytych Tatooines — co dalej?

Jeśli zaledwie w 1590 zbadanych układach podwójnych znaleziono niemal 2% kandydatów z potencjalnymi planetami, perspektywy są imponujące. Przyszłoroczne dane z Obserwatorium im. Very C. Rubin — które w ciągu dekady przeskanuje niebo w bezprecedensowej skali — mogą ujawnić tysiące, a może dziesiątki tysięcy podobnych obiektów.

Byłem zaskoczony, że znaleźliśmy aż 27 już w tym pilotażowym badaniu — przyznał profesor Ben Montet, starszy autor pracy. Teraz zaczyna się naprawdę ekscytująca część: ustalenie, które z nich to prawdziwe planety.

Odkrycie ma też głębsze implikacje teoretyczne. Tworzenie się planet wokół par gwiazd jest szczególnie trudnym procesem: burzliwe oddziaływania grawitacyjne we wczesnym dysku protoplanetarnym powinny utrudniać akrecję materii. Tymczasem planety jednak powstają — i to wyraźnie częściej, niż sugerowały dotychczasowe obserwacje. Oznacza to, że nasze modele formowania układów planetarnych wymagają korekty.

Z praktycznego punktu widzenia nowa metoda jest szczególnie atrakcyjna dlatego, że działa niezależnie od orientacji orbit — obejmuje więc tę część populacji planet, która dla techniki tranzytowej pozostaje całkowicie niewidoczna. W połączeniu z tradycyjnymi metodami daje astronomom narzędzie zdolne do pełniejszego spisu planet w układach podwójnych Galaktyki.


Źródła:

GŁÓWNE:

KONTEKSTOWE:

Opracowanie: Agnieszka Nowak

Przewijanie do góry